Studentem być
Marzec 4th, 2008 . by vipOd jakiegoś czasu zastanawiam się, czy czasem nie podjąć jeszcze raz wyzwania i studiować. Ale tym razem coś „dziwnego”, jakieś malarstwo czy fotografi(k)ę :)
Dzisiejsze wydarzenia dały mi jednak trochę do myślenia…
Z uwagi, że zazwyczaj jestem dobry i uprzejmy, byłem na uczelni (UZ) załatwić kumplowi wpisa. Po całej „akcji” przekonałem się, że jestem już zbyt doświadczony, żeby użerać się z nieludzkimi babami z dziekanatu i warować godzinami pod pokojem w oczekiwaniu na prof dok hab itp itd, aby ten łaskawie wpisał triksa. Przy pierwszej takiej akcji narobiłbym rabanu i wyprostował takie osobniki…
Teraz niestety musiałem się hamować, bo bym Wojtasowi karierę naukową zamknął :-) Swoją drogą, jak byłem studentem, też się musiałem stopować…
Dzisiejsza sytuacja pokazała mi też, że wszystkie uczelnie są jednak takie same…
Z tego miejsca chciałbym również pozdrowić IM02@WIPS. Było ekstra.
Brak powiązanych wpisów

Marzec 5th, 2008 at 17:13
Na wielu prywatnych serwis jest pierwsza klasa – załatwiasz co chcesz, kiedy chcesz a nawet ścigają wszystkich dr hab. etc za Ciebie ;)
Marzec 9th, 2008 at 12:31
Ej, pamiętaj że używanie określenia „wszystkie”, „wszyscy” – zawsze jest dla kogoś krzywdzące.
Wiem że na sporej ilości uczelni dziekanat to zmora dla studenta, ale są też wyjątki. Choćby u mnie na Wydziale Matematyki i Informatyki UAM – nigdy nie było problemów w dziekanacie że trzeba się było z kimś użerać. Pracujące tamże panie zawsze jakoś starały się w ramach możliwości pomóc.
Podobnie jak i reszta pracowników. Poza nielicznymi wyjątkami(„po sesji”, albo też z pracownikami spoza wydziału) – zazwyczaj wystarczy się mailowo umówić na spotkanie i tyle.
Marzec 10th, 2008 at 22:55
Andrzej Dopierała » nie noo, u mnie też nie było najgorzej. Z Paniami z dziekanatu bawiliśmy się razem na corocznych imprezach wydziałowych, e.g.
Ale niektóre sytuacje były wręcz nie do pomyślenia, i takie też się zapamiętuje (nie tylko z własnego doświadczenia). Może stąd przesadna generalizacja…
Sierpień 8th, 2008 at 18:50
Wszystkie uczelnie są jednak takie same, bo wszędzie rządzi biurokracja ;-)